Olej kokosowy – cudo natury

Ostatnio olej kokosowy cieszy się wielką popularnością, szczególnie w kulinariach. Ten olej, jest jednym z nielicznych tłuszczy, które de facto nie tluczą, ponieważ zawierają średniołańcuchowe trójglicerydy. Jest świetny w kuchni, ale jeszcze bardziej się przydaje do ciedziennej higieny.
Jak ja go wykorzystuje?

coconut-60397_640

1. Olej kokosowy służy mi jako balsam – naturalny, o przyjemnym zapachu, pozostawia moja skórę nawilżoną, ale nie tłustą! Stosowanie go przez 2 tygodnie, poprawiło stan mojej skóry, a używałam go w bardzo chłodne dni.

2. Odżywka na włosy – kokosowa maseczka na włosy – świetnie je odżywiła. Spróbuj po umyciu głowy, związać je ciepłym ręcznikiem. Później najlepiej spółkać włosy

3. Leczenie ran – tak, ten olej ma na tyle cudowne właściwiości, że przyspiesza gojenie ran. Jest antybakteryjny, więc nadszarpnięty nabłonek jest odkażony i bardzo mocno odżywiony.

4. Z racji tego, że działa przecigrzybicznie stosuje go na czczo. Codziennie rano wsuwam łyżkę oleju. Słuszałam o badaniach, w których wyleczono ludzi z takich paskudztw jak candida, wrzody, grzyby i inne infekcje. http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/17651080

5. PASTA DO ZĘBÓW – sama nie wierzylam, że można go tak zastosować, ale jak zaczełam to nie mogę skończyć. Eksperymentalnie obstawiłam trzy dni – tak jak znalzałam w Interncie – takie samo proporcje oleju z sodą oczyszczoną plus olejek miętowy – efekt? Lśniące, czyste zęby, utrzymująca się długo niesamowita świeżość. Niesamowite, że stosując olej kokosowy, nie potrzeba pasty do zębów 🙂

Reklamy w sklepach

Stojąc ostatnio w kolejce w Tesco, mój umysł w pogrążony w bezczynności, zaczął szukać sobie rozrywki. Rozglądając się, natrafiłam na ekran LED z wyświetlanymi wydarzeniami z świata plus jakieś przepisy. Stojac dosyć długo w kolejce byłam bombardowana: atakami w Palestynie, śmiertelnym potrąceniem rowerzysty w Warszawie, pogodą na kilka dni, przepisem na żeberka oraz perfidną reklamą produktu.

Gdy zapłaciłam i kierowałam się w stronę wyjścia, pomyślałam sobie: „na cholerę mi te informacje!”.Przecież można o wiele lepiej dobierać komunikaty, nawiązując chociażby do ciekawostek, typu: największy wulkan w Ameryce Południowej to…i inne angażujące treści, które kreują pozytywne doświadczenia. Śmiertelne potrącenie rowerzysty w Warszawie jest zdecydowanie przykrym, smutnym wydarzeniem, o którym na pewno nie chciałabym wiedzieć.

Przyszłam do domu i zaczęłam szukać ciekawych Case’ów z kategorii Digital Signage. Ciekawym przykładem była reklama Forda, która wykorzystała koncepcje: augmented reality, czyli przechodnie w galerii handlowej, mogli zatrzymać się przed ekranem z aplikacją, która umożliwiała sterowanie własnym ciałem i obracanie wirtualnego modelu samochodu. Więcej tutaj:

http://www.youtube.com/watch?v=jqksQpNitBk

Może zastosowanie tego w kolejce w Tesco byłoby trudniejsze do realizacji, ale jest to przykład na to, że jednak można wymyślić coś ciekawszego niż suche przekazywanie treści. W Polsce powstaje coraz więcej takich firm, które zajmują się Digital Signage, jedną z nich i ciekawymi realizacjami jest IMS. Więcej tutaj. 

Dzień bez samochodu

Niedawno w Rydze odbył się dzień bez samochodu. Mieszkańcy zorganizowali ciekawą akcję, uświadamiającą ile miejsca zajmuje przeciętny samochód. Kilkoro rowerzystów zbudowało metalowe konstrukcje o wymiarach samochodu i wyjechało nim na ulice. Akcja miała pokazać jakie są dysproporcję pomiędzy rowerem a samochodem.

 

Myślę, że taka akcja nie ma kompletnie sensu. Każdy wie, jak wygląda samochód i jak rower. Taka konstrukcja na drodze generuje jedynie niebezpieczeństwo. Fajnie byłoby zwrócić uwagę na inny element, np. brak ścieżek rowerowych, brak miejsc dla rowerów, brak kultury kierowców, brak wyobraźni rowerzystów lub uświadomienia korzyści społeczeństwu na temat jazdy rowerem i stosowanie nagród za korzystanie z tego środka transportu.